O autorze
Krzysztof Burzyński - rocznik 1971. Od dwudziestu lat związany z marketingiem i reklamą. Po godzinach zamienia się w kulinarnego hedonistę. Gotuje ( wg gości - świetnie). Pasjami odwiedza knajpy w całej Polsce. Każdego roku przynajmniej 200 nowych. Swoimi przemyśleniami dzieli się na Instagramie i tutaj na blogu. Ponieważ zawsze płaci sam swoje gastronomiczne rachunki - pisze zawsze od serca. Nieprzekupny. Opisuje smaczne miejsca bo nie jest masochistą żeby chodzić tam, gdzie jedzenie "boli".

Pod gwiazdami Kopernika

Do dziś wielu hotelarzy nie rozumie jak ważną rzeczą dla powodzenia ich biznesu jest dobra kuchnia w hotelu. Często zachwycamy się na bookingu czy trivago pięknymi zdjęciami pięciogwiazdkowych spa oraz widoków za oknem, a w trakcie pobytu nasz żołądek odczuwa katusze lub przynajmniej smutek wywołany kiepskim jedzeniem. Jeszcze gorsze bywają przerwy w podróży po polskich drogach gdy przystajemy w kolejnej kalce "górskiego" lub "swojskiego" jadła, przed pięknym drewnianym budynkiem za miliony złotych z czego 50% dała ciotka Unia , wchodzimy do środka, a tam schabowy na starym oleju. Fuj! Hotelarze - tak tracicie klientów!

Dlatego z dużą przyjemnością obserwuję toruński hotel Copernicus, gdzie w kuchni od początku rządzi Sebastian Krauzowicz w swojej restauracji Sfera.



Kucharz o dużej wyobraźni, niezłej wiedzy co w praktyce przekłada się na kreatywną kuchnię jakiej w Toruniu więcej nie znajdziecie.

Nasza ostatnia wizyta zaowocowała odkryciem dania fenomenalnego: przegrzebki w sosie z białej czekolady z rabarbarem i morwą. Wreszcie ktoś połączył przegrzebki nie z banalnym sosem selerowym lub topinamburem lecz odważył się zaangażować w to owoce i słodkości.
Wyszło świetnie!

Takich połączeń jest więcej : foie gras z gruszką , ośmiornica z żabnicą , dorsz i pistacje to tylko przykłady. Świetna jest także uczciwa i pełna wkładu zupa rybna, tradycyjna lecz aromatyczna z całą kopą seafoodu w środku.

W Sferze jest drogo , jak na Toruń nawet bardzo drogo. Dania pierwsze w okolicach 30-40 zł , dania główne od 50 do nawet 90 zł. Ogromnym minusem są nieakceptowalne i horrendalne ceny alkoholu. Butelka prostej Cavy ze sklepową ceną 35 złociszy tu wyceniono na ponad 120 zł. Drogi dyrektorze do spraw napojów - trochę rozsądku prosimy.

Nie zmienia to faktu że Sferę trzeba odwiedzić. Warto. Znam ludzi wśród moich znajomych którzy potrafią dla kolacji u Krauzowicza pojechać na weekend do Torunia. Mi też z Najdroższą to się zdarzyło.

Smacznego i pozdrawiam znad jak zwykle artykułu niesponsorowanego , choć znam Krauzowicza osobiście. Najzwyczajniej podziwiam gościa za kulinarną wyobraźnię.
Trwa ładowanie komentarzy...